Alternatywa dla…

Marudzenie. Podobno jesteśmy w czołówce państw, w których obywatele najczęściej narzekają. Trudno się z tym nie zgodzić.

Kilka tygodni temu po powrocie z Irlandii rozmawiam ze znajomym. Pełna pozytywnej energii, głową jeszcze w innym świecie, opowiadam o mieszkańcach Irlandii, na których trafiłam podczas podróży. O ich życzliwości, uśmiechu, otwartości, luzie, a przede wszystkim braku natychmiastowej oceny rozmówcy (człowiek w takich miejscach kocha być sobą, nie napinać się, niczego nie udawać, nie próbować dopasować się na siłę). Mówię o tym, że za naszymi granicami ludzie w większości mają inne podejście do siebie, do innych, do otaczającej ich rzeczywistości. Od razu pada pytanie, czy nie jest po prostu tak, że zawsze odpowiadają, że u nich wszystko dobrze, a prawda jest inna. Owszem, zgadzam się, na pewno wielokrotnie tak jest. Każdy z nas ma lepsze i gorsze dni. Każdy miewa problemy. Natrafia na trudności. Jak mawiają, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Ale… czy nie żyje nam się łatwiej, gdy np. przychodząc do pracy, nie słyszymy negatywnych opinii, gestów, mimiki (o tym, jak jest słabo, jak zimno lub gorąco, jak nic nie wychodzi, jak jest ciężko i że w ogóle jest poniedziałek)? Jestem zdania, że każdemu się zdarza marudzić, jest to chyba wpojone w naszą kulturę i… zaraźliwe. Nie będę udawała, że sama tego nie robię, np. teraz. Jednakże za każdym razem, kiedy się orientuję, że już wystarczy, że nie muszą wszyscy tego wysłuchiwać i że w niczym to nie pomoże, korzystam z mojego złotego środka. Przecież poza pracą mamy mnóstwo innych spraw, które trzeba załatwić, pasji, które chcemy realizować, ludzi, z którymi chcemy się spotkać.

Zapewne każdy, kto chce walczyć z tą przypadłością, ma na to swój sposób, bo ma pragnienia, inne poczucie estetyki, co innego go bawi, wzrusza. Nie każdemu może pomóc chwilowe odpłynięcie myślami do tego, co nas czeka pozytywnego, do tego, co już było dobrego albo po prostu do tworzenia obrazów, które dają nam ukojenie. Uwielbiam oddać się myśleniu o moich marzeniach i podróżach. Myśleć o miejscach, do których chciałabym pojechać i o ludziach, z którymi chciałabym tam być. Świeci słońce. Wieje delikatny wietrzyk. Pachnie przyrodą. Słyszę ulubione kawałki muzyczne. Odczuwam pozytywną adrenalinę i niesamowitą energię. Znam takich, którzy w tym miejscu powiedzieliby, że ich to przygnębia, bo np. nie mają perspektywy takiego wyjazdu albo wolą twardo stąpać po ziemi. To mój środek. Taki na chwilową przerwę.

Zazwyczaj narzekamy na rzeczy, które albo nie są istotne, zaraz się skończą i pójdziemy dalej, albo na coś, co owszem jest istotne, ale marudzenie nic tu nie pomoże. W takich chwilach pewnie warto poszukać alternatywy. Może czas na zmiany? Może są takie możliwości? I w końcu, może to wcale nie jest takie trudne, jak nam się wydaje? Łatwo jest marudzić, trudniej wprowadzić zmiany, ponieważ zawsze pojawia się „ale” i „bo”. Nie mogę tego zmienić, bo…. Mnie nie stać, bo nie mam odwagi, bo się nie nadaję, etc. Później przychodzi myśl: „Ok, zrobię to!”, ale… To takie wewnętrzne bariery, które nas hamują.

Kilka dni temu obejrzałam dokument Minimalism: A Documentary About the Important Things, dotyczący przede wszystkim narastającego konsumpcjonizmu i jego wpływu na człowieka. Pojawia się w nim paru bohaterów, którzy przede wszystkim bez zbędnego biadolenia i gadki o tym, jak należy postępować, pokazują alternatywę dla naszego codziennego życia. Alternatywę, która wielokrotnie pozwala nam lepiej (czyt. szczęśliwiej) żyć. To, co spodobało mi się w nim najbardziej, to historia dwóch bohaterów, którzy z wielu względów postanowili żyć tak, jak chcą, a nie jak narzuca im otoczenie. Teraz zajmują się tym, czego zawsze pragnęli, a o czym w międzyczasie udało się im wręcz zapomnieć.

Czasami nie trzeba rzucać wszystkiego, wystarczy wprowadzić do naszego życia parę satysfakcjonujących nas elementów (może jakieś warsztaty, o których marzyliśmy od dawna, może nauka czegoś, co nas interesuje, może jakiś wyjazd…) i pozbyć się tych niechcianych, stresujących. Zawsze jest alternatywa.

CJPM7017

35052145_2017815248260042_9075548002784903168_n

DSC03272

IMG_0382

bty

bty

20150626_123349

DSC_7213b

DSC08616 (2)

DCIM100GOPRO

IMG_3678

DSC_7232 (2)

DSC03339

DSC05701 (2)

DSC08562 (2)

 

WP_20160916_12_22_46_Pro (2)

DSC_0051 (2)

DSCN3872 (2)

IMG_4448 (2)

DSC03346 (2)

2 thoughts on “Alternatywa dla…

  1. W czystej atmosferze lepiej widać drogę i trudniej zawiesić siekierę – tak twierdzą starzy Kaszubi, a im lepiej się nie sprzeciwiać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website