Czekanie

Ma szesnaście lat. Czeka, aż ten „jedyny” zadzwoni do niej, odpisze na smsa, zaprosi na kawę. Kolejny raz waha się, czy powinna pierwsza coś napisać. Godzinami wisi na telefonie ze swoją przyjaciółką, na przemian żaląc się i obmyślając kolejny wspaniały plan uwodzenia. Ma dwadzieścia parę lat i nic się nie zmienia. Nadal czeka. Na telefon od tego „jedynego”, na kontakt w sprawie wymarzonego, zawodowego zlecenia, na odpowiedź odnośnie nowej pracy. W tym samym czasie ktoś inny czeka, aż ona odpisze mu na wiadomość, raczy poświęcić mu chwilę czy pomóc w ważnej sprawie. Czas płynie. Tik tak. Tik tak. Tik tak.

Skłamałabym pisząc, że nauczyłam się w życiu na nic nie czekać, tylko działać i żyć spokojnie, ale na pewno jestem na dobrej drodze. Wszak człowiek cały czas uczy się siebie i innych.

Zdarzały się w moim życiu takie dni, gdy nieoczekiwanie ktoś dzwonił. Czasem była to wspaniała informacja, po której uśmiech nie schodził mi z twarzy, innym razem wybijała mnie z rytmu dnia mniej pozytywna nowina. Nie ma co ukrywać, nikt nie lubi niepokojących wiadomości, o których ciężko zapomnieć, by znów cieszyć się chwilą.

Czekając na gwiazdkę z nieba, można ją przegapić. Jesień. Pandemia. Większość z nas dużą część czasu przebywa w domu. Kiedyś, robiąc sobie przerwę w pracy, odlatywałam myślami do miejsc, w których chciałabym się znaleźć, które chciałabym zwiedzić. Dzisiaj nadal marzę, nadal oczekuję, tęsknię, ale biorę też to, co w danym momencie wziąć mogę. Zatem ruszam na spacer. Złapię wiatr we włosy i promyki słońca, przyjrzę się światu z innej perspektywy.  To właśnie nazywa się branie tego, co życie daje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website