Dominion

Gdyby ktoś mnie zapytał, jaki filmowy horror widziałam w ostatnim czasie, odpowiedziałabym Dominion. Nie, nie jest to horror w znaczeniu gatunkowym. To horror emocjonalny. Te sceny, które oglądamy, rozgrywały się naprawdę i były tak straszne, że włos się na głowie jeży. Po obejrzeniu Dominion jestem tak zrozpaczona, że sama siebie zasypuję pytaniami. Dlaczego wmawia się nam, że chów zwierząt i ich rzeź odbywa się w humanitarnych warunkach? Jak to możliwe, że większość z nas nie ma o tym pojęcia? Czemu nie jesteśmy uświadamiani, jak cierpią zwierzęta? A może to wiemy, ale odrzucamy tę wiedzę, bo niewygodna, bo jutro trzeba coś zjeść, bo od wieków tak było, bo człowiek to istota mięsożerna, bo załamie się przemysł mięsny, bo … Dlaczego robimy z siebie panów świata? Jak można jedno zwierzę traktować jak przyjaciela, a drugie wrzucać do garnka?

Chris Delforce przez dziesięć lat zbierał materiały do dokumentu, który ujawnia realia australijskich (i nie tylko) farm i rzeźni. Reżyser pokazuje nam obrazy, które udało mu się zarejestrować, gdy zakradł się na silnie strzeżone tereny wraz z innymi aktywistami. Dawno nie widziałam tak drastycznych i krwawych scen, ludzi tak pozbawionych jakiegokolwiek człowieczeństwa i zasad moralnych. Jeśli chcecie zobaczyć, jak wygląda okrutny świat niehumanitarnych hodowli i macie silne nerwy – polecam Dominion.

Znane powiedzenie uświadamia nam, że człowiek człowiekowi jest wilkiem. Toczymy wojny. Zabijamy. Nie zwracamy uwagi na krzywdę drugiego człowieka. Kiedyś biali pokazywali wyższość nad czarnymi, czynili z nich niewolników, którym zakładano łańcuchy na szyje. Kobiety przez wieki uznawane były za gorszy gatunek, pozbawiony praw. Kobiety, które rodzą mężczyzn… A więc jakim cudem mielibyśmy dać prawa zwierzętom? O zgrozo, polski minister, usprawiedliwia myśliwych, cytując zniekształcone na swoje potrzeby słowa z Biblii: Czyńcie sobie Ziemię poddaną. Czyli weźcie broń i strzelajcie, nie ma w tym nic złego. Naprawdę chciałabym wierzyć, że są jeszcze na świecie jakieś humanitarne chowy i rzeźnie, chociaż co może być humanitarnego w najbardziej doskonałej rzeźni. W komentarzach na portalu TVN24 pod relacją z marszu na rzecz zwierząt, który odbył się w zeszłą sobotę w Warszawie, znalazłam m. in. pytanie dotyczące tego, „co” uważać za zwierzę, a „czego” już nie. Pszczoły nie wolno ruszać, ale osę można? Komara w pokoju zatłuc, a wróblowi na ganku odpuścić? Zgadzam się, że to wszystko jest trudne do zdefiniowania. Można pogubić się we własnych myślach. Wielu obrońców zwierząt to pragmatycy. Wiedzą, że ludzie jedli i jedzą mięso, więc zabijali i zabijają zwierzęta. Dążą więc po prostu do tego, by farmy stwarzały zwierzętom dobre warunki życia, by ograniczyć zabijanie do koniecznego minimum, by skrócić cierpienie zwierząt czekających na śmierć.

Jestem wegetarianką. Nie mam jednak zamiaru nikogo oceniać i przekonywać do przejścia na wegetarianizm. Chciałabym jedynie skłonić do przemyśleń. Żeby zgłębić ten temat, jak i każdy inny, trzeba coś przeczytać, coś obejrzeć, z kimś podyskutować. Rozmowy z osobami o innych poglądach poszerzają horyzonty, pokazują inne punkty widzenia i to sobie cenię.

W trakcie seansu z niewielkiej sali kinowej wyszło co najmniej dziesięć osób. Co chwilę można było usłyszeć różne niekontrolowane, spontaniczne oznaki rozpaczy widzów. Ze mną było podobnie. Przez pierwsze trzydzieści minut robiło mi się niedobrze. Parę razy odruchowo zamykałam oczy i to nie dlatego, że np. podcinano gardło krowie, tylko dlatego, że pokazano wcześniej, jakie okrucieństwo się z tym wiązało. Celowo nie chcę zdradzać szczegółów, podawać wyliczeń związanych z warunkami życia, np. z liczbą zwierząt przypadających na 1 metr kwadratowy.

W kinie byłam z przyjaciółką. Po wyjściu z seansu przez pierwsze piętnaście minut żadna z nas nie powiedziała ani słowa. Po upływie tego czasu zaczęłyśmy się nerwowo śmiać z różnych sytuacji, które wydarzyły się w drodze do samochodu, by po upływie paru godzin, siedząc w domu, nadal wpadać w „głupawkę”. To była odpowiedź mojego organizmu na to, co zobaczyłam. Dodam, że nie był to pierwszy taki film w moim życiu. Jeżeli tylko zechcecie zgłębić temat, odkryjecie ten przerażający świat.

DSC_7389 (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website