Odpoczynek w czasach zarazy

Jak większość z nas (żeby nie powiedzieć „każdy”), od dłuższego czasu chciałam wyjechać gdzieś na weekend. Odpocząć od zdalnej pracy i tej całej covidowej burzy. Na drodze stawały nam sobotnie zobowiązania zawodowe, brak miejsc noclegowych w miejscach, które nas interesowały, pogoda, lockdown i tak w kółko.

I w końcu wieś niedaleko Puław. Jest dość zimno, ale nie zważam na to.  Wokół mnie chodzą przeurocze, przecudowne i prześmieszne alpaki. Zwierzęta są najlepszą terapią po takim roku jak poprzedni czy obecny. Karmimy je marchewkami, a one odwdzięczają się, przyklejonym chyba na stałe, uśmiechem.  Naszymi towarzyszami są również lama Ferdynand i skaczący na 1,5 metra pies Bingo. Popołudniami spacerujemy po pełnych krecich kopców wałach. Wieczorami rozgrzewamy się w cieplutkim pokoju, smażymy wegetariańskie hamburgery i smakujemy lokalnych browarków. W ciągu dnia jako jedni z nielicznych turystów zwiedzamy zamki w Janowcu i Kazimierzu oraz pałac Czartoryskich w Puławach. Łapiemy promyki słońca, witamy wiosnę, by za chwilę znów łapać w dłonie płatki śniegu. W marcu jak w garncu, trochę tego, trochę tego. Zatrzymujemy się na stacji benzynowej, aby w samochodzie zjeść gofra i napić się kawy.

A potem? Potem wędrujemy dalej i dalej przez opustoszałe miasteczka i cieszymy się chwilą normalności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website