Tak sobie myślę…

Zauważyłam, że mimo doświadczenia wciąż popełnia się te same błędy. Zachowuję się podobnie w sytuacjach, na które chciałabym zareagować inaczej, ale obawa przed wyraźnym określeniem się sprawia, że postępuję zachowawczo. Nadal trudno mi komuś powiedzieć, że mi na nim zależy, trudno wprost wygłosić ocenę, bo lepiej uniknąć konfrontacji. Dylemat prawie jak w reklamie: Lepiej być miłym czy szczerym…

Na szczęście nie dotyczy to wszystkich sytuacji. W wielu kwestiach mocno zaznaczam swoje stanowisko, nie obawiając się, kto i co pomyśli. Na pewno nie powinno się mówić każdemu o swoim prywatnym życiu, chyba że chcemy, żeby informacja poszła w świat. Po pierwsze, nie warto mówić o sobie, żeby nie obarczać innych swoimi problemami, bo ludzie dookoła mają swoje troski. Po drugie, rzadko kiedy informacja nie zostanie przekazana dalej. Często powodem nie jest chęć zrobienia komuś na złość. Po prostu ciekawą wiadomość chętnie powierzamy w „tajemnicy” kolejnej osobie. Mało tego – zdanie do zdania i powstaje plotka. Jeżeli ktoś mówi nam o czymś, co nie ma ujrzeć światła dziennego, oznacza to, że w jakimś stopniu nam ufa, więc po cholerę przekazujemy ją dalej.

Inny problem, to pytanie, jak mówić o tym, co nas drażni w przestrzeni społecznej. Trudno jest zwrócić komuś uwagę, wiedząc, że sami nie jesteśmy święci. U mnie w bloku, gdzie jest dużo lokatorów, obowiązuje system segregacji śmieci, który naprawdę nie wymaga wielkiego zachodu. Kontenery podzielone są na śmieci suche, zmieszane oraz szkło. Nieraz, gdy widzę, jak ludzie w nosie mają segregację, gryzę się w język, żeby nie wygłosić pouczenia.  A skrzynki pocztowe? Pełne nikomu niepotrzebnych ulotek. Moja kumpela nauczyła mnie, że skrzynki należy sprawdzać. Wielokrotnie wysyłała kartki z podróży czy drobne prezenty urodzinowe i czekała na moją reakcję, aż w końcu zaniepokojona brakiem kontaktu z mojej strony dzwoniła z pytaniami: „Aga! Kiedy sprawdzałaś skrzynkę na listy?!”. Teraz więc sprawdzam i za każdym razem się wkurzam. Ze skrzynki bowiem wysypuje się tona ulotek, które trzeba będzie zaraz wyrzucić. Cóż za marnotrawstwo. W jeszcze większą irytację wprawia mnie późniejszy widok ulotek w kontenerze, np. z odpadami zmieszanymi. Sama, ale raczej z braku świadomości, robię wiele rzeczy, których nie powinnam. Ale jeśli mnie o czymś poinformowano, pouczono, nic mnie nie kosztuje, żeby się podporządkować w imię wyższego celu.

Kilka dni temu, idąc do domu, mijam dwóch chłopaków (na oko piętnastolatków), którzy rozpakowują lody i wyrzucają wielkie papierzyska pod nogi. Tym razem nie omieszkałam wyrazić oburzenia. Innym razem, stojąc z przyjaciółkami pod blokiem i zachowując się, jak się później okazało, zbyt głośno, otrzymałam ostrzejszą reprymendę od sąsiada. Komentarzom, które wymieniłam z koleżankami, nie było końca, ale szybko zrozumiałam, że komuś naprawdę może to przeszkadzać. Z naszej strony był to incydent, ale jeśli sąsiad słyszy hałasujących co chwilę, dzień w dzień, to nie pozostaje mu nic innego, jak głośno wyrazić niezadowolenie.

I tak sobie myślę, że ciężko jest być w tym wszystkim mądrym. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website