Zielone Wzgórze

Im jestem starsza, tym bardziej uświadamiam sobie, że wszyscy jesteśmy wariatami. Wariujemy na widok czegoś w sklepie, bez czego spokojnie moglibyśmy się obejść. Szalejemy na punkcie innej osoby bądź z powodu braku kogoś bliskiego. Obawiamy się opinii, ocen innych osób. Zastanawiamy się, czy na pewno dobrze robimy postępując tak, a nie inaczej, wybierając taką, a nie inną drogę. Wyprzedzamy teraźniejszość, pisząc w głowach różne scenariusze przyszłości. Zamartwiamy się, lękamy zawczasu, choć większość z nas chce być tu i teraz. Po prostu. Żyć.

Z radia donoszą o potrzebie dostarczania witaminy D naszym organizmom. Wsiadam więc na rower. Z nieba leje się żar. Termometr pokazuje 34 stopnie. Kładę się na trawie w parku. Pomimo że temperatura jest znacznie wyższa niż w miejscu, którego uroki odkrywałam podczas ostatniej podróży, słońce zdaje się być inne. Szybko odpływam do innej rzeczywistości, do tej, gdzie nie było miejsca na zmartwienia, gdzie tylko należało napawać się widokami, smakować nowych produktów, dać się rozpieszczać, poznawać nowych ludzi, oglądać najpiękniejsze wschody i zachody słońca i zatopić się w kolorach ziemi. Nie wiedziałam, że gdzieś może być jeszcze bardziej zielono niż na Sri Lance czy w Irlandii.

Słodkie nicnierobienie. Rano odsłaniasz zasłony i napawasz się widokiem wschodzącego słońca. Wychodzisz pobiegać i widzisz nieziemsko niebieskie morze. Wokół śpiewają różnorodne ptaki. Kierowcy mijają cię szerokim łukiem, żeby przypadkiem któryś cię nie potrącił. Czasami napotykasz lisa albo, jak masz więcej szczęścia, szopa pracza. Wracasz i czekają na ciebie pancakes z borówkami i masłem orzechowym, polane syropem klonowym. Każdy dzień wypełniony jest innymi atrakcjami. Poznajesz coraz więcej smaków, zapachów, elementów kultury i architektury. A kolorowe domki w tym miejscu świata są przepiękne. Nic więc dziwnego, że wiele z nich (zwłaszcza tych usytuowanych na wzniesieniach czy blisko klifów) posiada największą liczbę okien, jaką można sobie wyobrazić. Nie spotkasz tutaj tłumów ludzi, a miejscowi, gdy usłyszą, że jesteś z Polski, pytają retorycznie, czy czytałeś „Anię z Zielonego Wzgórza”.

W domu Paula Montgomery, przed którym powiewały dwie flagi: kanadyjska i polska, spędziłam siedem niezapomnianych dni i nocy pełnych wrażeń. Ze wspaniałymi ludźmi, przy których można się wyluzować i śmiać do rozpuku. A co dokładnie udało nam się wspólnie przeżyć na Wyspie Księcia Edwarda? Cdn.

bty

bty

dav

bty

bty

bty

bty

bty

bty

dav

dav

bty

bty

dav

dav

dav

dav

dav

dav

dav

dav

 

dav

dav

dav

dav

IMG-20190619-WA0001

IMG-20190619-WA0002

IMG-20190619-WA0007

 

 

IMG-20190619-WA0015

 

IMG-20190620-WA0014

 
IMG-20190619-WA0008

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Website